czwartek, 28 listopada 2013

Rozdział 21


Minęły 2 tygodnie od ostatniego spotkania Chestera i Viktori. Brunet, mimo że nie pokazywał tego po sobie był załamany. Nie chciał,żeby to wszystko tak się potoczyło. Myślał,że to ta jedyna, z którą będzie na zawsze, z którą założy rodzinę i będzie szczęśliwy aż do śmierci. W jednej chwili wszystkie te plany zostały skreślone. Po raz kolejny jego życie zamieniło się koszmar za sprawą narkotyków. Nie przypuszczał,że jeszcze kiedyś one zniszczą mu to wszystko, na czym mu zależało. Bennington siedział zamknięty w ciemnym pokoju rozmyślając o swoim zrujnowanym jak dotąd życiu. Zamykając oczy widział Viki w dniu ich rozstania jej krzyk,gniew i przede wszystkim zaćpany wzrok. Wszystkie emocje, które towarzyszyły mu w tamtym dniu czuł w tej chwili. Minęło sporo czasu pomimo tego Chaz wciąż czuł się jakby ten dzień trwał nadal. Chciał pozbyć się tych wspomnień jednak nie mógł. Jedyne co mógł zrobić w tej sytuacji to wziąć długopis i zacząć pisać. Nim cokolwiek przyszło mu do głowy minęło sporo czasu. 
" Mówisz mi, bym odszedł 
Lecz twe ręce błagają, abym został 
Twoje usta mówią, że kochasz 
Twoje oczy mówią, że nienawidzisz . 
(...) Obiecujesz mi niebo 
Następnie odrzucasz jak kamień 
Tulisz mnie w swych ramionach 
I mrozisz mnie do kości. " 
Nie gniotąc kartki rzucił ją na drugą stronę biurka. Wziął do ręki kolejną już butelkę piwa i usiadł na parapecie patrząc na okolicę. Na ulicach leżały złote liście. Był październik. Minął prawie rok od ich pierwszego spotkania. Chester upił łyk piwa i włożył do uszu słuchawki wyłączając się kompletnie od realnego świata. Na chwilę odwrócił się w stronę pokoju. Ciemne ściany dodawały mroku temu pomieszczeniu. Wszędzie stały butelki od piwa, na podłodze leżała sterta brudnych ubrań. Mijał już kolejny dzień a on nadal nie zamierzał wychodzić z pokoju. Czasem tylko Brad przyniesie mu coś do jedzenia. Kilka razy odwiedził go Mike jednak Bennington nie odzywał się do nikogo. Czytając smsy czuł ból. Był rozdarty wewnętrznie. Napił się i opierając głowę o ścianę zamknął oczy, by wczuć się bardziej w swoje myśli. 
************** 
W tym samym czasie. Mieszkanie Chestera i Brada. 
- Cześć wszystkim. Co u Chestera ? - spytała brunetka wchodząc do salonu, gdzie siedział Brad i Mike. 
- Cześć Maci - odpowiedzieli równo mężczyźni.- Niestety, bez zmian. Co dzień Brad daje mu coś do jedzenia a on nic nie tknie. Czasem tylko coś skubnie i tyle. Martwimy się o niego. Siedzi tam zamknięty w ogóle nie wychodzi a najgorsze jest to ,że nam nie otwiera. Tobie się to raz udało może i dziś spróbujesz ? - odrzekł załamany Shinoda patrząc na dziewczynę ze smutkiem w oczach. Kobieta miała na sobie czarne rurki,które dobrze współgrały z jej białą koronkową bluzką. Na nogach miała szare baletki. Brad pomógł jej zdjąć kurtkę i zwinnie powiesił ją na wieszaku. 
- Pewnie,że spróbuję. - powiedziała z entuzjazmem w głosie jednak ze smutkiem w oczach. Spojrzała na Spike'a i powoli zaczęła wchodzić po schodach. 
- Jesteś naszą ostatnią nadzieją. Błagam zrób coś. - rzekł zmarnowany Mike.- Trzymamy kciuki.- w tej chwili pokazał na swoje zaciśnięte pięści. 
Kobieta nic już nie powiedziała tylko mrugnęła oczami. Przez chwilę stała pod drzwiami zastanawiając się co mu powie. Minęło, zaledwie kilkadziesiąt sekund, kiedy zapukała. 
- Chester tu Maci. Mogę wejść? - spytała niepewnym głosem. Czekała aż ktoś coś odpowie bądź otworzy drzwi. Jednak nieskutecznie. Teraz już o wiele pewniejszym głosem i z większą siłą krzyknęła a jednocześnie walnęła drzwi. 
- Halo! Chester jesteś tam ?! 
Mężczyzna nadal się nie odzywał. Kobieta straciła w tej chwili panowanie nad sobą. Zaczęła z całej siły walić w drzwi nie zwracając zbytnio uwagi na Mike'a stojącego na schodach z dziwną miną. Spike stracił jednak nadzieję i zszedł na dół. Dziewczyna nadal nie odpuszczała. Nachalnie uderzała w drzwi tak, że jej pięść była aż purpurowa. W końcu i ona straciła cierpliwość. Odwróciła się i ze spuszczoną głową zaczęła iść w stronę schodów. Maci jak gdyby nigdy nic odwróciła się. W drzwiach zobaczyła Chaza. Miał kilku dniowy zarost. Ubrany w stary dres i biały podkoszulek wydawał się nie do poznania. Jego twarz wyrażała wiele negatywnych emocji. Kobieta szybkim krokiem podeszła do niego. Spojrzała w jego smutne oczy nie wiedząc co powiedzieć. 
- Wejdź. - powiedział cichym i zachrypniętym głosem. Kobieta podążyła za mężczyzną. Była w szoku co zastała w środku. Na prośbę Chestera usiadła przy biurku.- Przepraszam za bałagan, ale nie mam jakoś nastroju na sprzątanie.- kontynuował. 
- Przestań nie masz mnie za co przepraszać. Mów co u Ciebie?- dziewczyna próbowała nawiązać jakikolwiek temat z brunetem. 
- Czuję się wspaniale ,wręcz fantastycznie. - odrzekł z sarkazmem patrząc ślepo w jeden punkt za oknem. 
- Wiesz dobrze , że siedząc tu samemu nic nie zdziałasz a wręcz pogorszysz sytuację. Mike to Twój przyjaciel dlaczego nie chcesz z, nim o tym wszystkim pogadać tylko zamykasz się w pokoju? On już nie wie, co ma ze sobą robić. Wiem ,że jest Ci ciężko... -tu przerwała i wstała- wiem, bo przeżywałam to samo. -W tej chwili mężczyzna spojrzał na Maci ze zmarszczonym czołem. Chciał jej zadać pytanie jednak wiedział,że sprawi jej to ból. Chazy podszedł do brunetki i po prostu ją przytulił. Minęło kilka minut, gdy oboje usiedli na łóżku. Bennington zwierzył się kobiecie. 
Minęło półtorej godziny. 
- Przepraszam za wszystko. Miałaś rację co do Mike'a. Muszę z, nim porozmawiać. Dziękuje za wszystko. - odrzekł Chester. Na jego twarzy pierwszy raz od jakiegoś czasu pojawił się mały uśmiech. Mężczyzna spojrzał na Maci i uniósł dłonią jej podbródek.- Co jest? Mów wszystko, wysłucham Cię. Przynajmniej tak Ci się odwdzięczę. 
- Nie masz mi za co dziękować. Po prostu się martwiłam jak wszyscy. Po prostu nie zamykaj się już więcej.- odpowiedziała patrząc na Chaz'a. - Nie wiem czy jestem gotowa na tą rozmowę. 
- Uwierz,że ja też nie byłem gotowy, ale zebrałem się w sobie i uwierz ,że jest mi teraz o wiele lepiej. Nie ma co dusić tego w sobie. Wal śmiało. - brunet usiadł wygodnie i oparł się o ścianę, by lepiej widzieć dziewczynę. 
- Obyś miał rację. - dziewczyna wbiła wzrok w podłogę, po czym zaczęła opowiadać.- Niedawno minął rok odkąd rozstałam się z Tom'em. Na początku naszego związku było cudownie. Spotykaliśmy się co dziennie. Od razy złapaliśmy wspólny język. Mogłam z, nim rozmawiać godzinami. Mieliśmy wiele wspólnych tematów. Nie odstępowałam go na krok. Razem chodziliśmy na imprezy, do znajomych, nawet razem pracowaliśmy. Minął miesiąc i wszystko zaczęło się psuć. Spotykaliśmy się coraz rzadziej. Nie pisał już sms'ów jak kiedyś. Był jakiś inny. Kiedy chciałam się z, nim zobaczyć miał non stop jakieś wymówki. A to , że go boli głowa, to jest zmęczony po pracy , to, że musi wymienić jakiś procesor. Na początku wszystko rozumiałam, ale z czasem zaczęłam się martwić. Gdy już zauważył ,że powtarzają się ciągle jego wymówki znalazł nowe. Mówił ,że musi pomóc bratu, że ma pracę dorywczą jako ochroniarz. W tym wszystkim najgorsze jest to ,że moi znajomi widzieli go tego dnia na imprezie. Gdy już doszło do spotkania spytałam się go w prost czy tam był a on w żywe oczy mi zaprzeczał. Ale to nic w porównaniu do tego co zrobił później. - w tej chwili przestała mówić. Poprawiła sobie grzywkę,wzięła głęboki oddech i kontynuowała.Przez cały ten czas Chester nie przerywał dziewczynie. Cierpliwie czekał aż skończy swoją opowieść.- Tak minęło 6 miesięcy. Zaczął znów zadawać się z Jake'em ,który miał na niego zdecydowanie zły wpływ. To on kazał mu mnie okłamywać. Była sobota. Napisał mi,że spotkamy się po 17. Nie widzieliśmy się się 5 dni. Stęskniłam się za, nim, więc z radością czekałam na niego. Cieszyłam się, jak głupia. Wróciłam z miasta i dostałem sms'a od niego. Bez zastanowienia rzuciłam torby na łóżko i chwyciłam za telefon. Po przeczytaniu usiadłam na podłodze. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Poczułam taki straszny ból w środku. Napisała do mnie dziewczyna jego brata,że mieli wypadek samochodowy i właśnie są w szpitalu,że Tom ma wstrząśnienie mózgu i kilka złamań. Nie mogłam tam pojechać ,gdyż rozbili się 200 km stąd. Chciałam, ale po prostu nie mogłam. Pisałam na bieżąco z tą dziewczyną. W niedzielę miał już wrócić do domu a w poniedziałek mieliśmy się zobaczyć. Nie spałam ,nie jadłam. Martwiłam się, jak głupia podczas, gdy on ... - przerwała i otarła łzy z policzków.- Był poniedziałek byłam już prawie gotowa do wyjścia jednak dostałam sms'a,od Tom'a ,że właśnie jedzie do szpitala, bo znów ma straszne bóle głowy. Kolejny dzień siedziałam sama i snułam podejrzenia. Wiele razy mnie okłamał jednak nie potrafiłam się z, nim rozstać. Zżyliśmy się z sobą. Wieczorem napisała do mnie znajoma,że chce ze mną poważnie porozmawiać. Wzięłam moją przyjaciółkę - Alex -, która dzielnie przez te wszystkie dni wysłuchiwała moich podejrzeń co do niego i razem poszłyśmy spotkać się z Rene. Nie mogłam po prostu uwierzyć w to, co mi powiedziała. Podczas gdy ja mało nie wyszłam z siebie on siedział u Jake'a ,z którym miał zerwać kontakt i imprezował z, nim. Ćpali u niego w samochodzie. Miałam kilku świadków. Alex wymyśliła,żeby go jakoś podejść, więc Rene napisała do niego czy wychodzimy dziś na imprezę. Ale on nadal brnął w swoje kłamstwa ciągle pisał ,że leży w szpitalu. Rene odpisała,że już do niego jedziemy niech tylko napiszę, w której leży sali. Tom zaczął ją wyzywać i kazał jej się nie wtrącać stwierdził,że to jego życie i może z, nim robić to, co chce.Napisał też,że jeśli chce to może ze mną zerwać choćby teraz. Zabolało mnie to strasznie. A, gdy już zorientował się,że o wszystkim wiem zmienił się nie do poznania. Nagle stał się miły, czuły nawet romantyczny. Jednak ja nie potrafiłam, a raczej nie mogłam już mu ufać.Nie chodzi tu już o kłamstwa, ale miał zerwać z dragami. Ale nie ma się co dziwić ćpun, który tylko udaje ,że chce z tym skończyć nadal, nim zostanie. Nie było mi łatwo to skończyć. W końcu byliśmy razem 9 miesięcy. Cierpiałam przez długi okres. Wiem co teraz czujesz dlatego nie popełniaj mojego błędu i nie zamykaj się przed innymi. Przez to straciłam moją jedyną i najlepszą przyjaciółką. Co prawda nadal utrzymujemy kontakt, ale nie jest już tak jak wcześniej. 
Bennington nie wiedział co mam jej poradzić w końcu on czuje się tak jak ona, wtedy. Jedyne co zrobił w tej sytuacji to po prostu ją przytulił. Siedzieli tak przez dobre 10 minut aż dziewczyna do końca się wypłakała. Spojrzeli sobie głęboko w oczy. W tej chwili do pokoju wszedł Mike z uśmiechem na twarzy. 
- Przepraszam, ale musiałem. - chłopak ukucnął przed dziewczyną. -Jestem Ci ogromnie wdzięczny, za to co zrobiłaś. Mi chyba nigdy, by nie udało się go wyciągnąć z tego pokoju. I z tej okazji idziemy wszyscy do klubu. I nie przyjmuję odmówień. - Shinoda z wielkim bananem na twarzy spojrzał na przyjaciela.- Cieszę się,że wszystko powoli wraca do normy. 
- Skoro zapraszasz to ja z chęcią pójdę. - dziewczyna wstała.- Ja już idę zgadamy się wieczorem. - ze sztucznym uśmiechem pożegnała się z dwójką mężczyzn. 
- Czekaj chwilkę. - odezwał się Chester, po czym zwrócił się do Spike'a.- Za chwilę będę. - zszedł z brunetką na dół. Oboje zatrzymali się przy drzwiach. - Jeszcze raz dziękuje Ci za wszystko i przepraszam,że ja nie mogłem Ci pomóc.Chociaż, gdybym spotkał teraz tego Tom'a to nie ręczę za siebie. - dziewczyna weszła mu w pół słowa. 
-Chazy daj spokój. Nie warto. Nie myślmy już o naszej przyszłości po prostu żyjmy chwilą. Widzimy się wieczorem na pewno będziemy się świetnie bawić. - dziewczyna złożyła delikatny pocałunek na policzku Chestera i wyszła. 
Brunet podarował dziewczynie swój piękny uśmiech i zamknął drzwi, po czym wszedł do pokoju i przez kolejną godzinę rozmawiał z Mike'em. 

******* 
- Pamiętaj na przyszłość o tym i nie rób tak więcej! - odrzekł Shinoda.- Przyjaciele są od tego, by pomagać.- z uśmiechem na twarzy poklepał Benningtona po plecach.- Zbieraj się pomogę Ci tu trochę ogarnąć. I najważniejsze idź się ogól, bo nie można po prostu na Ciebie patrzeć. Wyglądasz jak orangutan z tatuażami. Nie wiem, co ta dziewczyna w Tobie widzi. - zaśmiał się Mike i wziął się za sprzątanie śmieci z biurka Chaza. 
- Zapamiętam to. Wiem,że głupio zrobiłem. - odpowiedział już nieco weselszy Chazy.- Dzięki za wszystko. - brunet zaczął się śmiać.- Nie chciałbyś mieć przyjaciela goryla? - zadrwił i z uśmiechem rozpoczął zbieranie puszek i butelek po piwach. W tym czasie Mike usiadł na krześle i z zaciekawieniem zaczął czytać jeden z tekstów.- Ej jak będzie sobie robił takie przerwy to do jutra nie skończymy tego.- Chaz rzucił koszulką w przyjaciela. 
- Kiedy to napisałeś? - Minoda odwrócił się z poważną miną. 
- Em... nie wiem dokładnie. Chyba rano, ale nie czytaj tego to zwykłe pierdoły. 
- Stary, to jest świetne. - odrzekł zachwycony.- Dasz radę dopisać jeszcze coś? Dobrze, by było jakbyśmy się wyrobili z wszystkim do grudnia. Wtedy zagralibyśmy premierowy kawałek na koncercie.- stwierdził podekscytowanym głosem.- Muzyką bym się zajął z Brad'em. 
- Stop!- Cherster podniósł głos.- Nie wiem czy chce to dokończyć.A, jeśli już to muzyką zajmuję się sam. Chciałbym ją dopracować w samotności. 
- Okej rozumiem. Takie piosenki są najlepsze. Tu mamy jedyny plus Twojego aktualnego humoru. Nowa piosenka. - uśmiechnął się Spike. 
- Jaka nowa piosenka? - do pokoju wbiegł Brad.- Pokażcie szybko! - krzyknął. 
- Nie ma co tu pokazywać. To tylko szkic, nawet nie wiedziałem,że to się nada do czegoś.- wtrącił Chaz.-O właśnie dobrze, że jesteś. Wybieramy się dziś do klubu. Przyjdź z Sophie. Ale, jak już jesteś to możesz pomóc w porządkach. 
- Dajcie znać jak będzie gotowa. Już się nie mogę doczekać. - uradowany Delson w jednej chwili wycofał się.- No ten ... idę się spotkać z Sophie.Postaramy się być.Cześć. - rzucił i zbiegł na dół. Chester dobrze wiedział jak szybko zbyć Brad'a. Po upływie 40 minut pokój był już sprzątnięty. 
- Dobra to ja idę do siebie i widzimy się wieczorem. - odezwał się Mike. 
- Dzięki wielkie. Sam bym tego nie ogarnął.- mężczyźni wymienili między sobą przyjazne uśmiechy. - Okej to ja się ogarnę i po Ciebie podjadę, a potem wstąpimy po Maci i Niki.- tu się zatrzymał-, a potem pojedziemy do 66. 
- To jesteśmy umówieni. A co do Niki nie musimy po nią jechać zresztą nie mieszka już z Viki, więc chyba nie będzie niezręcznej sytuacji ? - spytał zaniepokojony Spike. 
- No jasne,że nie będzie. Lubię ją. - na twarzy Benningtona pojawił się ponownie uśmiech. - Napiszę Ci jak będę wyjeżdżał. - rzucił otwierając drzwi przyjacielowi. 
- Do wieczora. - odpowiedział Mike i odjechał swoim czarnym BMW. Chaz zamknął drzwi i oparł się o nie. Mieszkanie było puste. Stał tak i rozglądał się. Nic tu się nie zmieniło a jednak czuł się tu jak obcy. Jego wzrok zatrzymał się na zegarze wiszącym na ścianie. Była godzina 16:40. To go zmobilizowało. Nie mógł po raz kolejny zawieść przyjaciół. Zebrał się w sobie i pewnym krokiem wszedł na górę. Otworzył szafę. Wyciągnął białą koszulkę,jasne jeansy i czarną,skórzaną bluzę. Odłożył ubrania na starannie posłane łóżko i wszedł do łazienki, by wziąć kąpiel. Siedział w wannie dobre 30 minut. W końcu postanowił wyjść. Ręcznik owinął sobie wokół bioder. Podszedł do umywali,twarz posmarował sobie żelem do golenia i chwycił maszynkę. Zwinnymi ruchami ogolił się. Przemył jeszcze twarz wodą i dokładnie wyszorował zęby. Wziął do ręki ręcznik i wytarł sobie włosy. Chciał je teraz uczesać jednak w tej chwili usłyszał nachalny dzwonek do drzwi. Mężczyzna zszedł na dół nie zważając, że ma na sobie tylko ręcznik. Z potrzepanymi włosami otworzył drzwi. Jego oczom ukazała się Maci ubrana w neonowo-żółtą koronkową bluzkę i czarną ,skórzaną,krótką spódniczkę oraz neonowo-żółte szpilki. Na głowie miała loki. Jednym słowem wyglądała olśniewająco. Oboje stali wpatrując się w siebie. Maci dokładnie przyglądała się tatuażom chłopaka. Widząc go w samym ręczniku czuła się onieśmielona. Nie wiedziała co ma zrobić. Nie chciała się na niego patrzeć jak głupia, ale tak robiła. Jej oczy wędrowały między twarzą a nagim torsem Benningtona. 
- Wejdź.- po chwili milczenia Chester zabrał głos. - Ślicznie wyglądasz.- odrzekł już nieco śmielej zamykając drzwi za dziewczyną. 
- Dziękuje Ty też... znaczy dobrze Cię widzieć. - odpowiedziała z uśmiechem. 
- Nie wiedziałem,że przyjdziesz. Myślałem,że po Ciebie podjedziemy. Gdybym wiedział, byłbym już gotowy a tak jestem w proszku.- zaśmiał się podając dziewczynie szklankę wody. 
- Wiem,nie dałam Ci znać,przepraszam. Idź się ubierz ja tu zaczekam. - dziewczyna w końcu się rozluźniła i zajęła miejsce na fotelu.- Mógłbyś mi tylko dać jakieś lusterko? Nie zdążyłam się umalować, bo mój współlokator przyprowadził sobie koleżanki i musiałam się ulotnić. 
- Jasne za chwilę Ci przyniosę. - Chester po chwili wszedł do pokoju z lusterkiem w ręku. Podał je brunetce i obdarował ją czułym uśmiechem. 
- Dziękuje. - dziewczyna ustawiła je na stoliku na przeciw siebie. Chwycił szklankę i napiła się wody. 
- Za chwilę wrócę.- powiedział Chaz i wbiegł na górę. Chwilę później był już ubrany. Włożył swoje ulubione białe trampki i popsikał się perfumami stojącymi na półce. Po cichu zszedł na dół i oparł się o futrynę. Przyglądał się Maci,która dokładnie rysowała sobie kreski. Dziewczyna była bardzo skupiona, przez co nie zauważyła Benningtona stojącego w wejściu. - Nie potrzeba Ci makijażu i bez tego jest Pani śliczna. -odezwał się. 
- Panie Bennington czy Pan ze mną flirtuje ? - odrzekła odkładając kosmetyki z powrotem do torebki. 
- A czy coś w tym złego ? - Chazy z uśmiechem na twarzy nadal przyglądał się brunetce. 
- Zawstydza Pan mnie.- odpowiedziała zerkając na niego. 
- Zawstydzam Cię słowami? Interesujące. - stwierdził z cwanym uśmieszkiem na twarzy. Usiadł na oparciu fotela,na którym siedziała Maci. - Może i mnie pomalujesz? - Chester wysunął usta robiąc słynny " dzióbek". Dziewczyna wiedziała,że to był żart jednak ku zaskoczeniu Benningtona wyciągnęła czerwoną szminkę i szybko pomalowała mu usta. Mężczyzna spoważniał jednak po chwili zaczął się śmiać. - No to teraz możemy iść. - zaśmiał się. 
- O nie ! -stanowczo zaprzeczyła brunetka.- Tak nie wyjdziesz z tego domu! 
- Dlaczego ?- spytał Chester z udawanym smutkiem. Maci podeszła do niego z grzebieniem w ręku. 
- Chyba komuś zapomniało się uczesać włosy!- z uśmiechem na twarzy poprawiła fryzurę mężczyźnie. - Zmywaj to szminkę.- podała mu chusteczkę. Chazy posłusznie i dokładnie wytarł swoje usta. - Teraz możemy jechać. - brunetka wzięła swoją torbę i ustała w drzwiach czekając na chłopaka. Chester wychodząc wziął z szafki kluczyki. Otworzył Maci drzwi i po chwili sam usiadł za kierownicą. Jak zawsze włożył na nos okulary a na lewy nadgarstek swój ulubiony zegarek. Odpalił silnik i chwilę później włączyli się do ruchu. Po drodze rozmawiali na różne tematy. Mogli, by tak konwersować długi czas. Nie mieli ze sobą wiele wspólnego jednak w tym przypadku było to plus. Nawzajem wymieniali się swoimi poglądami i doświadczeniami. Dzięki temu mieli sto razy więcej tematów niż ludzie,o tych samych zainteresowaniach. Mieli pewność ,że ich znajomość szybko się nie zakończy. Nie spostrzegli nawet, kiedy byli już pod domem Shinody. Chester wyciągnął telefon i napisał do Mike'a ,który po chwili wraz z Nicolą wyszli z mieszkania Spike'a. Para zajęła miejsca z tyłu. Mężczyzna miał na sobie czarne jeansy,czerwone trampki i tego samego koloru koszulę w kratę. Dziewczyna zaś ubrana była w śliczną różową sukienkę do kolan a na nogach miała czarne szpilki. 
- Cześć. - powiedzieli równo, po czym spojrzeli się na siebie z roześmianymi minami. Chaz i Maci odwrócili głowy do tyłu, by przywitać się. Brunetka wyciągnęła dłoń do Niki. 
- Hej jestem Maci,miło mi. - odrzekła z uśmiechem. 
- Mnie również. Ja jestem Nicola. - dziewczyna delikatnie uścisnęła dłoń nowej znajomej. 
- To co możemy ruszać ? - zabrał głos Bennington. Nie ukrywał ,że czuł się niezręcznie w tej sytuacji, mimo że starał się tego za wszelką cenę nie pokazywać. 
- Czekaj zapomniałem czegoś wziąć. Pomożesz mi to przynieść ? - spytał Mike widząc nieco nietypowe zachowanie przyjaciela. Chazy bez słowa wyszedł z samochodu i udał się za Shinodą. 
- To, gdzie, to jest ? - spytał nie wiedząc,że Mike skłamał ,żeby z, nim pogadać. 
- Nigdzie. Musiałem coś rzucić ,żeby Cię na chwilę wyciągnąć. - odpowiedział. - Stary co jest?- tu zatrzymał się na chwilę.- To przez Niki ? -spytał nieco zawiedzionym głosem. 
- Nic nie jest. Możemy już wracać ? Tu nie chodzi o Niki po prostu wspomnienia. Dlatego chce jak najszybciej jechać do 66 i po prostu zapomnieć. To jak idziemy ? - Chazy poklepał przyjaciela po ramieniu z delikatnym uśmiechem. Spike nic nie odpowiedział tylko kiwnął głową i z wielkim bananem na twarzy wyszli z mieszkania. - Mike już wszystko zabrałeś? Bo nie będziemy się tysiąc razy wracać.- zaśmiał się.- Miło Cię widzieć Nicola. Długo się nie widzieliśmy. Co u Ciebie? - Chester spojrzał na kobietę przez chwilę, po czym włożył kluczyki do stacyjki i włączył się ponownie do ruchu. 
- No trochę czasu minęło.- uśmiechnęła się dziewczyna.- U mnie po staremu. No może z małym wyjątkiem. - spojrzała na Mike'a. 
- Właśnie -wtrącił Spike.- Nie mówiłem Ci, bo tak jakoś nie było, kiedy, ale postanowiliśmy razem zamieszkać. - w tej chwili spojrzał na Nikolę i złożył na jej ustach krótki, lecz czuły pocałunek.- Pamiętasz o tym mieszkaniu, o którym Ci mówiłem? 
- Tu super wiadomość.- odrzekł zaskoczony Chester. Podzielał radość wraz z parą zakochanych.- Tym 3 przecznice dalej ode mnie ? 
- Tak dokładnie o to mi chodzi. Więc wczoraj podpisałem umowę i od poniedziałku zaczynamy przeprowadzkę. 
- Na pewno się stawie,żeby pomóc. - Chazy zatrzymał się właśnie na czerwonym świetle i odwrócił do tyłu z promiennym uśmiechem na twarzy. 
- Jeśli mogę to ja też wpadnę i pomogę. - Maci wtrąciła się do rozmowy z uradowaną miną. 
- Skoro chcecie to super. Na pewno przyda się pomoc. - na twarzy Mike'a zagościł spokój. Widać było,że stresował się całą tą przeprowadzką. Niki widząc to złapała Go za rękę. 
- A, jeśli jesteśmy w temacie przeprowadzek. Sophie przeniosła się do Brad'a z jakąś koleżanką - Bellą. - zapaliło się zielone światło, więc Chester ponownie ruszył. 
- To jak Wy się tam mieścicie? - spytał ciekawy Mike.- No Sophie jest u Brad'a w pokoju to rozumiem. A ta Bella gdzie? U Ciebie ? - Spike zaczął się śmiać jednak Bennington odwrócił się do niego robiąc gniewną minę. - Przepraszam. Żartowałem tylko. No to, gdzie ona śpi? 
- W studio. - odpowiedział. 
- Przecież tam nie ma, gdzie spać. Wszędzie jest nasz sprzęt. 
- Właściwie już go tam nie ma. Wszystko mam w pokoju i trochę w salonie.- własnie wjechali na parking przed clubem.- Brad mnie błagał to musiałem odstąpić jej ten pokój. 
- Na dłuższą metę to zwariujesz tam. Wiesz jaka jest Sophie, a jeśli jej koleżanka jest tak samo energiczna i wygadana to szczerze Ci współczuje. - powiedział Mike. 
- Zobaczymy jak to będzie. odrzekł Chaz i wysiadł otwierając drzwi Maci. To samo uczynił Mike otwierając drzwi Niki. - Idziemy się zabawić .- odrzekł zadowolony Chaz. Czwórka znajomych równym krokiem weszła do pełnego ludzi klubu. Zajęli miejsce przy wolnym stoliku. 
- A Brad przyjdzie ? - spytała Nicola. 
- O właśnie dzięki ,że mi przypomniałaś. Zaraz do niego zadzwonię. Będę za chwilę. - mężczyzna wyszedł przed budynek, by zadzwonić do Delsona. Jednak kilka sekund później z samochodu wysiadł Brad wraz z Sophie. Ku jego zdziwieniu była też tam Bella. Obie dziewczyny wyglądały świetnie. Sophi ubrana w czarne legginsy i biały t-shirt opadający na jedno ramię Bella zaś miała na sobie krótką,czerwoną sukienkę dużo przed kolana, która świetnie komponowała się z jej blond,krótkimi włosami. 
- Cześć. - przywitali się równo. 
- Cześć.- Bennington podał dłoń dziewczynom i Brad'owi.- Właśnie miałem do Ciebie dzwonić. Wchodźcie reszta już czeka przy stoliku. - odrzekł. 
- Okej zaraz przyjdziemy. - powiedział Delson z uśmiechem na twarzy. 
- Do zobaczenia w środku -rzucił Chaz i zadowolony wrócił do przyjaciół. Zajął miejsce obok Maci i włączył się do rozmowy. - BBB już jest, ale powiedział,że za chwilę do nas dołączy. 
- Zamawiamy coś do picia czy czekamy na resztę ?- spytał Mike. 
- Poczekajmy. -odezwała się Maci.- Na pewno za chwilę przyjdą. Po tych słowach do sali weszli Brad,Sophi i Bella. Para zajęła miejsce obok Niki i Mike'a. Bella po przedstawieniu się wszystkim jak gdyby nigdy nic usiadła między Chesterem a Maci. Co bardzo zdenerwowało Benningtona. Jednak nie chciał psuć sobie tak miłego wieczoru. 
- To co chcecie do picia ? - odezwał się Chester wstając. Dziewczyny jednogłośnie poprosiły o drinki , chłopcy, natomiast chcieli piwa. Mike wstał i poszedł do baru razem z Chaz'em. 
- Spokojnie. - powiedział Mike. - Zauważyłem,że nieco denerwuje Cię ta dziewczyna,ale nie ma się co nią przejmować. Przyszliśmy się tu zabawić,wyluzować. - stwierdził siadając przy barze. 
- Poproszę 4 drinki i 3 piwa.- rzucił do barmana- Wiem i nie zamierzam psuć sobie humoru.- uśmiechnął się Bennington. Po chwili wraz z Shinodą byli już przy stoliku i zwinnie podawali alkohol. 
- To za miło spędzony wieczór. - wzniósł toast Delson. Wszyscy podnieśli swoje napoje w górę, po czym każdy upił łyk. Znajomi rozmawiali przez ponad godzinę. Chester po kilku wypitych piwach zdobył się na odwagę i poprosił Maci do tańca. Mike i Brad wymienili między sobą znaczące spojrzenia. 
- Chazy od, kiedy Ty tańczysz ? -zaśmiał się Owieczka. 
- Kiedyś musi być ten pierwszy raz.- Chester zaczął się śmiać i spojrzał na brunetkę.- To jak idziemy ? - puścił do niej oko. 
- Skoro Ty idziesz to my też.- Mike,Brad,Sophi i Niki ponieśli się z miejsc i razem z Benningtonem i Maci wybrali się na parkiet. Podczas gdy reszta tańczyła, Chaz stał na przeciw Maci z uśmiechem na twarzy. 
- Wracając do naszej rozmowy to, skoro onieśmiela Cię to, co mówię, to, co będzie, jeśli...- mówiąc jej to na ucho położył swoje dłonie na jej tali kołysząc się w rytm muzyki.Brunetka spojrzała mu prosto w oczy. Przez jej ciało przeszły ciarki.Dziewczyna jednak nic nie powiedziała. Oparła głowię o ramię mężczyzny i razem z, nim kołysała się w rytm wolnej piosenki. Nie nacieszyli się długo tą chwilą, gdyż podeszła do nich Bella ze swoim nowo poznanym kolegą. 
- Odbijany.- krzyknęła zadowolona. Chester ze zdziwioną miną spojrzał na Maci jakby chciał ją przeprosić za całą tą sytuację. Nie mógł nic zrobić, bo po chwili był zmuszony tańczyć z blondynką. Mike widząc tą akcję wziął Brad'a na stronę. 
- Stary coś czuję,że to się źle skończy. - powiedział Spike.- Widzisz jego minę? Ostatnio miał taką jak mu powiedziałem o Viki,że bierze. Trzeba coś z tym zrobić. 
- Zaraz to załatwię. - odezwał się Delson. Mike wraz z Niki usiadł przy stoliku, gdzie siedziała Maci. 
- Widziałaś gdzieś Chester'a ? - odezwał się Brad. 
- Nie. Mówił, tylko , że idzie do łazienki. - grzecznie odpowiedziała brunetka. Delson udał się do toalety. Dokładnie przeszukał każdą kabinę, jednak Benningtona tam nie było. Wychodząc z łazienki szedł koło baru, gdzie, ledwo siedział Chazy. Położył sobie jego rękę na szyi złapał go w pasie i ruszył w stronę stolika. Mike widząc tą sytuację podbiegł do przyjaciela i pomógł mu wynieść bruneta na zewnątrz. Niki i Maci wybiegły za nimi.W tym samym czasie Sophi zabrała dość upitą Bellę do domu. 
- Nicola weź mój telefon i zadzwoń do David'a. Powiedz mu,żeby wsiadał w taksówkę i przyjeżdżał tu jak najszybciej. - powiedział Minoda. 
- Już dzwonię.- Dziewczyna odeszła na bok, by w spokoju przekazać informacje Dave'owi. 
- Ładnie się zabawił. - zaśmiał się Delson.- Zobaczymy co z, nim będzie jutro. Tylko teraz zostaje nam do rozwiązania jeden problem. Gdzie on będzie spał? Jeśli zawieziemy Go do mieszkania to nie wykluczone ,że Bell się w niespodziewany sposób do niego przyłączy. -Maci spuściła głowę w dół opierając się o mur. 
- U mnie jest wolna kanapa, więc bez problemu. - powiedział Mike. Całej tej rozmowie przysłuchiwała się Maci. Która w po chwili zabrała głos. 
- Może jechać do mnie. Mam dużo miejsca i nie będzie się musiał mordować na kanapie. 
- Nie będziemy Cię fatygować. Jakoś sobie poradzimy. - odezwał się Spike. 
- Ale to żaden problem. Nawet lepiej nie będę sama w domu. -delikatnie się uśmiechnęła. W tym momencie dołączyła do nich Nicola. 
- Dave za chwilę będzie. - wtrąciła. 
- Skoro tak to chyba będzie najlepsze wyjście z tej sytuacji. Jutro rano po niego przyjedziemy. - odrzekł z uśmiechem Mike. 
- Szeemu nie tańczycieee ? -wybełkotał Chester. 
- Jedziemy do domu już się impreza skończyła. - Brad zaczął się śmiać. Kilka minut później na parkingu był już Phoenix. Szybkim krokiem podszedł do znajomych. 
- Cześć. Macie kluczyki do jego samochodu ? - spytał, po czym patrząc na Chaza zaśmiał się. - Pięknie się załatwił. Kupiłem po drodze zgrzewkę wody. 
- O właśnie dobrze , że pomyślałeś.- powiedział Shinoda wyciągając z kieszeni Chaz'a kluczyki do samochodu. 
- Kwestia przyzwyczajenia. Nie raz musiałem po Was przyjeżdżać i stany mieliście nie wiele lepsze od Chestera. - zaczął się śmiać. Wziął kluczyki i podszedł do auta. Włożył do bagażnika wodę i podjechał bliżej drzwi. Delson i Spike włożyli przyjaciela do samochodu. - To, kto jedzie a, kto zostaje ? 
- Mike bierz dziewczyny i jeźdźcie ja pojadę taksówką i tak macie nie po drodze. - odezwał się Bradson.- To widzimy się rano. - pomachał znajomym na pożegnanie i z uśmiechem wsiadł do auta. 
Piętnaście minut później byli już pod domem brunetki. Dziewczyny wspólnie wzięły zgrzewkę wody i weszły do mieszkania. Mężczyźni wzięli Chestera i zanieśli go do pokoju. Położyli Go na łóżku i wrócili do dziewczyn. 
- Dziękuje ,że Go przygarnęłaś. Rano Go odbiorę. - powiedział Mike. - Uważaj na niego, bo jak wypije to mu odwala. - zaśmiał się i wyszedł za resztą. Maci weszła do toalety. Starannie zmyła makijaż, umyła zęby,uczesała włosy i przebrała się. Założyła zwykłą białą koszulkę i szare spodenki do kolan. Chciała już wejść na górę, kiedy z jej pokoju usłyszała głos Benningtona. 
- Maaaaci! 
- Coś się stało ? - spytała kucając przy łóżku. 
- Zoostaaaań tu. - bełkotał Chester. 
- Przecież nigdzie się nie wybieram. Będę na górze. - uśmiechnęła się do mężczyzny. Brunet wziął dziewczynę za rękę . 
- Chooociło mi o to szebyś tu została. Tu koło mnjee. - dłonią wskazał na miejsce obok siebie. - Prooszę.- mówiąc to spojrzał jej w oczy. Później zaczął coś mamrotać o złamanym sercu. Dziewczyna zorientowała się ,że chodzi mu o Viktorie. Po długim naleganiu Maci położyła się obok mężczyzny. Ten wtulił się w nią i po chwili spał jak zabity.
Przepraszam za długą nieobecność. A na kolejny rozdział zapraszam w sobotę :) 

niedziela, 24 listopada 2013

wielkie,wielki przeprosiny!

chciałam Was bardzo ale to bardzo przeprosić za brak rozdziałów prez ostatmi miesiąc. nawalił mi ruter i nie mam internetu na laptopie ;_; mam juz naoisany kolejmy rozdzial i nastepny juz pisze. W tym tygodniu jak wszystko dobrze pójdzie dodam coś. jeszvze raz przeprasam i dziekuje za wejścia na bloga i za szczere komentarze :)

niedziela, 27 października 2013

Rozdział 20

Dziewczyna spojrzała na niego szybkim ruchem wycierając łzy spływające po jej policzkach. Mężczyzna postawił szklanki na biurku i odwrócił się w stronę blondynki siedzącej na łóżku. Zrobiło mu się jej żal. Nie wiedział co doprowadziło ją do płaczu, ale zdał się sprawę,że to z jego winy. Z jednej strony była mu bliska, ale z drugiej miał dość ciągłych kłótni,płaczu,bójek. Chciał mieć normalny związek. Taki, w którym po powrocie do domu będzie na niego czekać kochająca dziewczyna, z którą spędzi resztę życia. Wiedział ,że o miłość trzeba walczyć. Ale co dzień zadawał sobie pytanie ", ile to musi trwać? Ile jeszcze razy będzie musiał się z kimś bić, żeby w końcu wszystko się ułożyło? ". Chciał do niej podejść,przytulić ją, pocałować jednak coś w środku skutecznie go o tego powstrzymywało. Patrzyli tak na siebie przez dłuższą chwilę, dopóki do pokoju nie wkroczył Brad z hukiem otwierając drzwi. 
- Chazy masz gościa. -wtrącił i jak gdyby nigdy nic zszedł na dół. Od razu było widać, że był u fryzjera, gdyż jego burza loków znacznie zmalała. Na szyi zwisy wały słuchawki co równało się z tym, że właśnie grał na gitarze. Z dołu słychać było tylko ciche rozmowy. Bennington wyszedł na korytarz i tam sam nie wierzył w to, co zobaczył. Przed, nim stała brunetka, brunetka którą poznał ubiegłej nocy.Kobieta ubrana w czarne leginsy i niebieską koszulę szczerze uśmiechała się do bruneta. Włosy miała wyprostowane i starannie ułożone. Maci [ Mejsi] podeszła do Chestera i złożyła na jego policzku mały pocałunek. 
- Pamiętasz mnie jeszcze ?- cicho się zaśmiała - Poznaliśmy się w 66. - dziewczyna patrzyła na mężczyznę oczekując jakiej kolwiek reakcji. Jednak po minie Chestera nie zapowiadało, by się aby zabrał głos. - Przepraszam,że Cię tak nachodzę, ale dzwoniłam do Ciebie kilkanaście razy, ale nikt nie odbierał, więc postanowiła wpaść, bo mam coś czego za pewne szukasz. - Maci zaczęła szperać w swojej czarnej torebce. 
- Pamiętam - w końcu odezwał się Bennington z uśmiechem na twarzy. Po jego głowie krążyło miliony myśli. W jednej chwili zapomniał o całym świecie. Na chwilę wyrwał się ze swoich rozmyśleń ,które krążyły wokół brunetki. - Cieszę się ,że mnie odwiedziłaś. Szczerze to nie wiedziałem czy jeszcze kiedyś się zobaczymy - odrzekł patrząc na dziewczynę i nadal się uśmiechając. W tej chwili z pokoju wybiegła Viki. Obrzuciła Maci gniewnym wzrokiem i szybkim krokiem skierowała się w stronę drzwi. 
-Przepraszam ,chyba Wam przeszkodziłam.- powiedziała speszona brunetka. Widać było, że zrobiło jej się głupio, gdyż czuła się winna całej tej sytuacji. Nie wiedziała kim dla Chestera była Viki, ale po jej zachowaniu wywnioskowała, że muszą oni być w bardzo bliskiej relacji.- Proszę - podała Benningtonowi jego portfel i bluzę.- Może ja już pójdę. Jeszcze raz przepraszam . 
- Czekaj. Proszę zostań jeszcze. - chłopak otworzył drzwi do swojego pokoju. - Mam prośbę poczekaj na mnie chwilkę ja zaraz wrócę. Rozgość się. -Chazy posłał dziewczynie swój uroczy uśmiech i zbiegł na dół. - Mike zajmij się Maci błagam Cię muszę na chwilę wyjść . Gdzie ona pobiegła ? 
- W coś ty się znów wpakował ? - powiedział poirytowany Shinoda - Szła w stronę parku. Pospiesz się i nie spieprz tego. Pamiętaj ,że jeśli coś teraz odwalisz to już stare czasy nie wrócą. Ona nie będzie na Ciebie czekać aż Ty się wyszalejesz !- odrzekł wchodząc na górę. 
*************************** 
- Viki zaczekaj - krzyczał Chester biegnąc za dziewczyną.- Daj mi wszystko wyjaśnić. Wiem ,że masz mnie dość, ale proszę Cię tylko o 5 minut rozmowy. Potem sama ocenisz czy chcesz mnie jeszcze znać. - złapał ją delikatnie za dłoń ta jednak szybką ją zabrała. Razem usiedli na ławce. Dziewczyna usiadła nieco dalej. Dzieliło ich kilkanaście centymetrów jednak dla bruneta to było jak przepaść. Chciał z nią porozmawiać i wszystko wyjaśnić jednak nie miał pojęcia jak zacząć. Pierwszym krokiem jaki zrobił to wyłączenie telefonu, by nikt, im nie przeszkodził,następnie spojrzał na Viktorię i wziął głęboki oddech. - Wiem,że to może dziwnie zabrzmieć, ale nic nas nie łączy. Przyznam, że nie pamiętam dużo z tamtego wieczoru, ale wiem, że nic się nie wydarzyło ... - Viki nie dała mu dokończyć . 
- Zdajesz sobie sprawę,że to co mówisz nie ma kompletnie sensu? ! Skoro nie pamiętasz tego wieczoru to skąd pewność, że ..., że się z nią nie przespałeś? Miała Twoją bluzę,dokumenty. 
- Takie rzeczy się po prostu wie! - powiedział głośno- Dałem Ci kiedyś powód do tego żebyś mi nie ufała ? Proszę Cię uwierz mi na słowo! - brunet patrzył swoimi wygasłymi źrenicami na dziewczynę. Jej niebieskie oczy nie ukazywały żadnych emocji. Kobieta patrzyła ślepo w jeden punkt starając się zachować spokój. Jednak nie bardzo jej to wychodziło.- Powiesz coś ? -spytał Chazy przybliżając się powoli do dziewczyny. 
- Ale co ja mam Ci powiedzieć? - odrzekła ze szklankami w oczach. Starała się powstrzymać od płaczu jednak to było silniejsze od niej. Kochała Benningtona nad życie. Był jej chłopakiem a jednocześnie przyjacielem,któremu mogła powierzyć wszystkie swoje tajemnice. Myślała ,że tak zostanie na zawsze, lecz życie jest przewrotne. Kolejny raz zawiodła się na swoim losie. - Mam na Ciebie poczekać aż się wyszalejesz? - blondynka wstała- Zrobisz co będziesz chciał w końcu to Twoje życie. Mi zostaje tylko czekać i ... - tu się zawahała - zapomnieć. - Bennington szybko podniósł się z ławki i wziął Viki za ręce. 
- Zapomnieć? Chcesz to wszystko tak skreślić ? Czyli nasz związek to dla Ciebie nic ? -zadawał milion pytań, na które nie oczekiwał odpowiedzi. Bił się ze swoimi myślami nie wiedząc co zrobić. 
- Ja chcę to skreślić ? Ja Cię zdradziłam ? 
- Przecież już Ci mówiłem,że nic nie było i nie będzie ! - dziewczyna jednak nic nie odpowiedziała. Odwróciła się w drugą stronę i poszła. Chłopak patrzył jak blondynka odchodzi. Chciał za nią biec, ale nie miał siły psychicznej. Nawet, gdyby ją zatrzymał ona i tak nie chce z, nim gadać. Siedział na tej ławce przez kilka chwil dopóki nie poczuł wibracji w kieszeni. Niechętnie wyjął telefon. Na ekranie wyświetlał się napis " Spike" . Chester przejechał palcem po ekranie telefonu. Wiedział o czym chciał rozmawiać z, nim przyjaciel. Podniósł się z ławki, wsunął dłonie do kieszeni i zaczął iść w stronę mieszkania. 
*************************** 
Był słoneczny poranek. Do ciemnego pokoju przez szczeliny zasłon dostawały się małe promyki słońca. Czarno-szare ściany wspaniale współgrały z ciemnofioletowymi zasłonami. Na biurku leżała sterta papierów. Chester leżał na łóżku dokładnie zakrywając sobie twarz dłońmi. Nie spał. Nie mógł. Całą noc rozmyślał o swoich problemach. Starał się znaleźć jakieś racjonalne wyjście z tej sytuacji jednak nie skutecznie. Nie miał zamiaru nigdzie wychodzić. Pragnął poleżeć w samotności. Ta chwila nie trwała długo. Do pokoju wszedł Brad rzucając na łóżko codzienną gazetę. 
- Stary miłej lektury. -odrzekł i zamknął za sobą drzwi. 
Bennington usiadł i rozwinął gazetę. Nie wierzył własnym oczom. Pierwsze co ujrzał to zdjęcie zapłakanej Viki wybiegającej z jego mieszkania,a następnie fotografie, na której był on z Maci. Nagłówek mówił sam za siebie. 
" CASANOVA BENNINGTON ZNÓW WRACA DO GRY" 
Wczoraj w godzinach wieczornych jeden z naszych reporterów przypadkowo natknął się na Chestera wraz ze swoją kochanką w jednej z lokalnych restauracji. Jednak kilka godzin wcześniej z jego mieszkania - jak widać na zamieszczonym zdjęciu - wybiegła zrozpaczona kobieta. Od naszych informatorów wiemy, że była to dziewczyna Benningtona. Nietypowe zachowanie frontmana Linkin Park bardzo nas zaniepokoiło. Czyżby muzyk powrócił do nałogów z młodości? " 
- Ja pierdole. Jak nie urok to sraczka ! -pomyślał Chazy. Wszedł do łazienki,oparł się dłońmi o umywalkę i spojrzał w lustro. - Mike mnie zabiję. A, jeśli pomyślą ,że zacząłem ćpać? To, że myślałem o tym przez ostatni czas to jeszcze chyba nic nie znaczy.- zadręczał się brunet. Stał w czarnych bokserkach nadal wpatrując się w swoje odbicie. Przemył twarz wodą i włożył szare dresy leżące na pralce. Następnie zszedł na dół. Mieszkanie jak nigdy było puste.- Przynajmniej nie będę musiał się nikomu tłumaczyć. - powiedział pod nosem i zaczął robić sobie śniadanie. Na lodówce przypięta była kartką . 
" Próba dziś 19 tam, gdzie zawsze. 
Rozmowa o prasie Cię nie ominie. 
Brad " 
*************************** 
- Czy tu mieszka Maci ? -spytała blondynka z uśmiechem na twarzy. Na sobie miała czarne leginsy i szarą luźną bluzkę na długi rękaw. Włosy upięte zaś upięte miała w kucyk. 
- Tak to ja a Pani to ... ? 
- Jestem Viktoria Grey. Możemy porozmawiać? 
- Trochę się spieszę. 
- To nie zajmie długo obiecuję. 
- Proszę wejść. - Maci otworzyła drzwi do swojego niewielkiego mieszkania. Ubrana była w czarną spódnicę,białą koszulę i marynarkę. Włosy miała rozpuszczone. Viki weszła pewnym krokiem do pokoju. Na jego środku znajdowała się biała kanapa i 2 fotele idealnie pasujące do czerwono-czarnych ścian pomieszczenia. Na ścianie wisiał niewielki telewizor a pod, nim stała szafka z kolekcją płyt. W malutkim korytarzu wisiał wieszak a pod, nim stała niewielka półka na buty. - Więc, o co chodzi ? 
- O Chestera ! Chestera Benningtona! - powiedziała donośnym tonem blondynka.- Myślisz,że mi go tak odbierzesz? 
- Przecież nie zamierzam Ci go odbić. Wczoraj byłam mu tylko oddać portfel i nic więcej. 
- Poleciałaś na kasę? ! Ale nie ma tak łatwo nie oddam Ci ani Chestera ani jego pieniędzy. Byłam pierwsza, więc się nie wpierdalaj! - Viktoria wręcz krzyczała i szybko wybiegła z mieszkania. Brunetka usiadła na brzegu kanapy nie wiedząc co ma zrobić. Rozmyślała co Chazy widzi w takiej dziewczynie, która leci tylko i wyłącznie na sławę i pieniądze. 
- Współczuje mu takiego związku. Widać, kto tu jest materialistką - pomyślała Maci, wzięła swoją torebkę i wyszła na spotkanie. 
******************************** 
- Mike co ja mam zrobić ? Błagam Cię doradź mi coś, bo już po prostu nie mam siły. - Chester siedział na przeciwko Spike'a. Jego dłonie leżały na stoliku, na którym stały dwa piwa. Shinoda ubrany w biały t-shirt i czarne jeansy patrzył ze współczuciem w oczach na swojego przyjaciela. 
- Stary nie wiem, co masz zrobić. Rozmawiałeś z Viki i z Maci teraz chyba pozostało Ci czekać. - Mike upił łyk piwa- Może to mi się tylko wydaję, ale Viktoria ostatnio dziwnie się zachowuje. Chodzi jakaś nadąsana. Na początku naszej znajomości była zupełnie inna. Pytałeś się jej czy u niej wszystko dobrze? 
- Nie. Rozmawialiśmy o nas. Myślisz,że powinienem do niej iść i podpytać czy wszytko okej?- Chester wstał nagle jakby dostał olśnienia. Położył na stoliku pieniądze i wyszedł z knajpy. - Dzięki wielkie. Widzimy się o 19. - rzucił na pożegnanie i natychmiast wsiadł do samochodu. 
Jadąc układał sobie przebieg rozmowy. Raz był miły i czuły a drugim razem obojętny zły. Nie chciał się kłócić, bo nadal czuł coś do niej. Zależało mu na, nim jak na nikim innym. Ostatnim czasy trochę się pogubił, ale to nie zmieniło jego uczuć do niej. W jednej chwili diametralnie zmienił tok myślenia. " Po co ja tam jadę, przecież ona nie chce mnie widzieć"- rozmyślał Bennington. Nie mógł się teraz rozmyślić, gdyż stał już pod domem dziewczyny. Oparł głowę o kierownicę i poczuł się kompletnie bez radny. Wiedział,że cała ta sytuacja nie minię dopóki nie zbierze się i nie pogada z Viki. W jednej chwili chwycił swoje okulary ,które następnie włożył i podszedł do drzwi. W progu pojawiła się Nicola. 
- Wejdź jest na górze- powiedziała nieco smutna brunetka.- Swoją drogą, jest strasznie dziwna. Mam nadzieję,że Ciebie posłucha. Bennington wszedł do mieszkania i od razu udał się na górę. Przed drzwiami do sypialni dziewczyny zatrzymał się n chwilę. Wziął głęboki oddech i powoli uchylił drzwi. Pokój o dziwo był pusty. Nagle poczuł czyjąś dłoń na swoim torsie. Ktoś złapał go za koszulę i szybkim ruchem przyciągnął do siebie, a następnie pchnął delikatnie na łóżko. Chester nie wiedząc co zrobić,leżał marszcząc czoło, by dostrzec cokolwiek w ciemnym pokoju. Po chwili na jego biodrach usiadła Viki i pewnym ruchem zaczęła rozpinać koszulę bruneta. Mężczyzna był zaskoczony nagłą zmianą zachowania Viktori. Nie po to tu przyszedł, to żadne rozwiązanie sytuacji. Usiadł i spojrzał na dziewczynę. 
- Czekaj.- odezwał się po chwili ciszy.- Sex'em nie rozwiążemy tej sytuacji. Przyszedłem porozmawiać. - spojrzał dziewczynie w oczy. Było w nich coś dziwnego. To nie te same oczy, w, które patrzył kilka miesięcy temu. Były pełne żalu, złości, a nawet nienawiści. Tylko skąd taki nagły przypływ emocji w jej zachowaniu? To pytanie najbardziej nurtowało Chestera. 
- Co blondynki Ci się znudziły to teraz brunetki posuwasz ?!- krzyknęła Viki i szybko wstała z łóżka. 
Chestera zatkało. Jak ona może takie coś mówić. Przecież jest jej wierny nigdy jej nie zdradził. 
- O co Ci znów chodzi? Co się s Tobą ostatnio dzieje ? Zmieniłaś się nie do poznania. Czy dałem Ci jakiekolwiek powody do tego żebyś tak myślała ?- Bennington obrzucił dziewczynę pytaniami. Zaczął zapinać guziki od koszuli i ustał patrząc na blondynkę. - Powiesz coś ? 
Dziewczyna jak gdyby nigdy nic zaczęła się śmiać. 
- Lepiej będzie jak wyjdziesz - odrzekła nadal się śmiejąc. Brunet miał zmieszaną minę, ale nie chciał drążyć tej "rozmowy". Posłusznie wyszedł z mieszkania. 
**************************** 
- Spotkałem się dziś z Niki i nie powiem,że to co mi przekazała zwaliło mnie z nóg. -powiedział Mike patrząc na przyjaciela. - Nie zauważyłeś czegoś dziwnego w jej zachowaniu? 
- Niestety, zauważyłem.- odpowiedział Chester i dokładnie opowiedział co się wydarzyło kilka godzin temu. 
- Jej oczy ... są dokładnie takie jak Twoje- mężczyzna zatrzymał się w pół słowa.- Jak Twoje wtedy kiedy ćpałeś! Wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale to są słowa Nikoli. Ona jest z Tobą tylko i wyłącznie dla kasy. Nie ma za co brać rozumiesz ? Musisz to skończyć ! 
- Jak mam to skończyć ? To przecież nie może być prawda ... nie Viki. Nie wierzę ,że nic do mnie nie czuję. Nie kłam! Nic nie będę kończył, bo to po prostu kłamstwa. - krzyknął Bennington chodząc nerwowo po pokoju. 
- Chester proszę Cię nie oszukuj samego siebie. Dobrze wiesz jaka jest sytuacja. Wiem, a nawet jestem przekonany ,że sam na to wpadłeś tylko nie chcesz tego przyjąć do wiadomości. 
Chazy jednak nic nie powiedział. Z hukiem zatrzasnął drzwi i wyszedł z domu. 
_____________________________________________________
PRZEPRASZAM ZA TAKI ZWROT AKCJI ALE MAM TAKI ZASTÓJ WENY ,ŻE MUSIAŁAM COŚ ZMIENIĆ. MAM NADZIEJĘ,ŻE WAM SIĘ CHODŹ TROCHĘ SPODOBA :) 
DZIĘKUJE ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE I OPINIĘ <3

sobota, 19 października 2013

Rozdział 19

Na wstępie przepraszam za długą nieobecność :< Mam nadzieję,że rozdział chodź trochę się spodoba. Miłego czytania <3 
___________________________________________________________________________

Chester wraz z Mikey'em wbiegli do jednego z opuszczonych pokoi ,w którym było podejrzenie ciemno . Chaz próbował nieskutecznie znaleźć jakiekolwiek źródło światła. 
- Coś mi tu nie gra . -powiedział zdenerwowany Bennington. 
Shinoda jednak nie zabrał głosu, zmarszczył czoło, by móc zobaczyć cokolwiek co znajdowało się w ciemnym pomieszczeniu. Przyjaciele nagle zamilkli . W oddali słychać było czyjeś szepty. 
- Halo ! Jest tu ktoś ? - powiedział stanowczym głosem Mike. 
W tej chwili ktoś zapalił światło . Zza ściany wyskoczyła Viki i znajomi chłopaków. 
- Co się stało ? Jakie porwanie ? - wbiegł zmęczony Brad, a za, nim reszta zespołu. 
- NIESPODZIANKA ! - krzyknęli wszyscy razem. 
Piątka przyjaciół stała jak wryta nie wiedząc co powiedzieć. Minęło kilka minut aż w końcu głos zabrał Filip. 
- Chcieliśmy Wam zrobić imprezę z okazji powrotu , ale trzeba było wymyślić coś z adrenaliną. - zaśmiał się . 
-Czy Was do reszty pojebało ? -krzyknął zdenerwowany Spike - Nie można było zrobić normalnej imprezy w domu bez żadnych głupich akcji ? A nie wymyślać jakieś kryminalne historyjki . To wcale nie było śmieszne! 
- Wasze miny to bezcenny widok. - odezwał się wysoki mężczyzna ubrany w białą koszulkę i jeansy. Był to kuzyn Mike'a . - Kiedyś Ty odwalałeś mi podobne akcję, więc zemsta była słodka. - zaczął się śmiać . 
- A, więc to Twoja sprawka ? Nie wiem jak to zrobisz,bo dla mnie to rzecz nierealna, ale teraz przepraszaj Chestera , chłopak, by mi na zawał padł a Wy sobie takie sceny odstawiacie ?! - powiedział oburzony Shinoda. - Ale jedno Wam przyznam, pomysł mieliście zajebisty no nie Chaz ?! - mężczyzna zaśmiał się i poklepał przyjaciela po ramieniu. Ten jednak nic nie powiedział. Stał wpatrzony w jeden punkt. Z jego twarzy nie dało się nic wyczytać . Był jakby obojętny, bez jakichkolwiek emocji. W końcu wykonał zwinny ruch i podwinął rękawy swojej zielonej koszuli w kratę. 
- Bawcie się dobrze, ale ja wchodzę ! -odrzekł i szybko opuścił pomieszczenie pełne ludzi. 
- Stary nie wygłupiaj się, przecież nic takiego się nie stało. - odezwał się Joe,który jak to miał w zwyczaju jadł przekąski znajdujące się na stołach. - Zobacz, ile tu jedzenia a Ty chcesz iść ? 
- Tak właśnie mam taki zamiar . Miłej zabawy Wam życzę. - Bennington obrócił się i szybkim krokiem wyszedł a wręcz wybiegł z pustostanu. Viki chciała pobiec za, nim jednak przy drzwiach zatrzymał ją Brad. 
- Zostaw Go samego, przemyśli sobie wszystko i wróci . On już tak ma, znam Go już dość długo i zawsze tak reaguje. Nie przejmuj się wszystko będzie dobrze. - kontynuował swój wywód Delson. Dziewczyna posłuchała mężczyzny i spojrzała na Mike'a ,który miał zmieszaną minę. 
*************************** 
Los Angeles nocą wygląda magicznie. Miasto oświetlone lampkami, puste wąskie ulice jeszcze bardziej wprawiały człowieka w lepszy nastrój ,który jednak nie udzielał się samotnie spacerującemu Chesterowi. Brunet idąc włożył czarną bluzę i wciągnął kaptur na głowę . Było dość chłodno dlatego swoje dłonie wsunął do kieszeni spodni. Wolnym krokiem spacerował po o dziwo pustych uliczkach. Pogrążony był w swoich rozmyślaniach. Spojrzał na zegarek była godzina 22:30. 
- Robienie ze mnie idioty to chyba ich ulubione zajęcie. Mam już dość tych chorych akcji z jakimiś pobiciami, porwaniami! Policjantem nie jestem ,nie dla mnie takie zabawy! - myślał Chester. Z jego rozmyśleń wybił go wibrujący telefon. Szybkim ruchem wyjął telefon z kieszeni i zerknął na jego ekran, na którym pojawił się napis " Viktoria" . 
- Nie mam ochoty z nikim gadać. Czy tak trudno to zrozumieć ,że chce być sam?!- mężczyzna wyłączył telefon i schował go z powrotem na miejsce. Kolejną godzinę samotnie błąkał się po mieście. Patrzył na mijające szyldy rożnych restauracji, sklepów, knajpy... Brunet zatrzymał się na środku chodnika i cofnął się o kilka kroków w tył. Stał teraz patrząc na ludzi wychodzących z baru. Sprawdził stan swojego portfela i wszedł do lokalu. Nie zdejmując kaptura z głowy usiadł przy barze i bez zastanowienia złożył zamówienie. 
- wódkę poproszę .- odrzekł i położył dłonie na blacie w oczekiwaniu na alkohol. Siedział tam już dobre parę minut wypijając którąś z rzędu kolejkę.Włączył telefon, żeby spojrzeć,która jest godzina. Zignorował wszystkie wiadomości,które dostał od przyjaciół i od Viktorii. Miał wyrzuty sumienia, ale jednocześnie miał już dość wszystkich tych zdarzeń sprzed ostatnich tygodni. Odłożył komórkę do kieszeni. W tej chwili poczuł na sobie czyjś wzrok. Spojrzał spod kaptura w swoją lewą stronę. Kilka krzeseł dalej siedziała dziewczyna,która popijała czerwone wino. Kiedy Chester spojrzał w jej stronę wbiła swój wzrok w podłogę. Mężczyzna poczuł coś dziwnego, coś czego nigdy przedtem nie doświadczył w swoim życiu. Wypił kolejny kieliszek i wstał. Chwiejnym krokiem szedł w stronę nieznajomej. 
- Przepraszam czy można? - wybełkotał zdejmując kaptur z głowy. 
- Jeśli ma Pan ochotę to proszę.- odpowiedziała kobieta upijając łyk wina. Chester usiadł na przeciw niej i spojrzał się w jej stronę. Dziewczyna ubrana była w kremową sukienkę przed kolana a jej ciemnobrązowe włosy sięgające jej do piersi wspaniale komponowały się z kolorem jej sukienki. Jej delikatny, aczkolwiek perfekcyjny makijaż tylko dodawał jej uroku. Kobieta nie śmiele spoglądała na pijanego Chestera. Ten w końcu wykonał ruch i wyciągnął dłoń w jej stronę. 
- Jestem Chester. - starał się mówić wyraźnie jednak nie zawsze mu to wychodziło. Brunetka delikatnie uścisnęła jego dłoń. Bennington poczuł ,że przechodzą Go ciarki . Nie wiedział, czy to alkohol, czy to nowo poznana dziewczyna tak na niego działa. Położył dłonie na kolanach. 
- Miło Mi. Maci jestem.- kobieta nieśmiało uśmiechnęła się do Chestera. W jednej chwili ich spojrzenia natknęły się na siebie. - Muszę już iść . Przepraszam. - odrzekła i wstała. 
- Zaczekaj odprowadzę Cię czy coś . Zresztą też już powinienem iść. Trochę się do mnie dobijają.- wskazał na telefon i zaśmiał się,próbując utrzymać równowagę. Wychodząc z baru starał się iść stabilnie i dotrzymywać kroku Maci. Zauważył ,że dziewczynie jest zimno ,więc szybkim ruchem ściągnął bluzę i założył jej na ramiona. Ta speszona wyjęła coś z torby i żegnając się z Chesterem wsunęła mu do dłoni. I nagle zniknęła w tłumie nastolatków. Bennington nie miał siły, żeby sprawdzić, co to było włożył karteczkę do kieszeni i usiadł na schodach opierając głowę o ścianę . Nagle źle się poczuł ,robiło mu się niedobrze. Zamknął oczy, by zapomnieć o dolegliwościach. W jego głowie był mętlik ,dzisiejszego wieczoru a właściwie dzisiejszej nocy wszystko się zmieniło. Nie przeszkadzało mu nawet to , że było cholernie zimno a on siedzi w koszuli na krótki rękaw. W tej chwili o tym nie myślał pogrążając się w swoich myślach ... zasnął. 
**************** 
Nagle poczuł okropny ból głowy. Otworzył oczy jednak światło było zbyt ostre. Dłońmi zasłonił sobie oczy. 
- No proszę,proszę. Czyżby kac morderca ? - powiedział ironicznym głosem Brad z lekkim uśmiechem na twarzy. - MIKE OBUDZIŁ SIĘ ! -krzyknął. 
-Błagam Cię nie krzycz, zrobię wszystko tylko dajcie mi teraz spokój. -powiedział cichym głosem Chazy. 
-Spokoju to Ty wczoraj doznałeś ... nawet za bardzo. - Spike rzucił mu butelkę z wodą. - A dziś będziesz zdychać. Wczoraj pojechałeś po całości wszystkie gazety piszą o Tobie! Jesteś z siebie dumny ? Do tego zmierzałeś ? Myślałem,że z tym skończyłeś ,że się zmieniłeś a tu proszę . I zamiast pogadać z przyjacielem lepiej się nawalić . Po prostu zachowanie godne pochwały. Żebym o Twoich problemach dowiadywał się z tabloidów to już przesada.- Shinoda rzucił na łóżko zwiniętą gazetę. Chester chwycił ją szybkim ruchem i przeczytał nagłówek. 
" Chester Bennington -wokalista zespołu Linkin Park znów wraca do nałogów?! 
Wczorajszej nocy jeden z naszych reporterów spotkał Benningtona w jednym z barów. Jak widać na zdjęciach mężczyzna nie żałował sobie alkoholu. Na miejscu był z tajemniczą brunetką. Czyżby Chester wdał się w romans ? Co na to koledzy z zespołu ? Czy Linkin Park kolejny raz przetrwa tą próbę ? " 
- Przecież to bzdury ! Żadnego romansu nie było i czemu oni mieszają w to zespół ?! - Chazy zerwał się na nogi i napił się wody. Następnie włożył spodnie i nieskutecznie szukał koszuli. - Pożycz mi jakiejś bluzy.- brunet zwrócił się do przyjaciela. 
- Gdzie Ty idziesz ? I może będziesz tak wspaniałomyślny i opowiesz mi co Ci chodzi po głowie?! - Mike wyjął z szafy bluzę i podał ją koledze. - Dobijaliśmy się do Ciebie pół nocy. Czy ty zdajesz sobie sprawę,że wszyscy CIę szukali? Nie mogłeś, chociaż napisać ?! 
- Jejuu zrzędzisz jak baba ! Gdybym wiedział ,że będziesz mi prawił jakieś morały napisał bym tego SMSa.- odpowiedział Chazy wkładając na siebie czerwoną bluzę . Nerwowo grzebał po kieszeniach. 
-Czego Ty tak szukasz ? 
- Kurwa dokumenty! - Chester usiadł na skraju łóżka i zakrył twarz dłońmi.- Miałem je w bluzie! 
- A, gdzie masz bluzę ? 
Bennington spojrzał na Mike'a ,próbując sobie przypomnieć coś w wczorajszego wieczoru. 
- Wiem! Spotkałem tam dziewczynę ....i potem jej było zimno .... i chyba to ona ją ma! 
- Pojebało Cię do reszty ? Trzeba było ją jeszcze przedstawić Viktorii. Czy Ty masz takie coś jak mózg ? 
- Myślisz,że ja coś pamiętam z wczoraj ?! Nic się nie wydarzyło, więc nie rozumiem, o co Ci chodzi? 
- O co mi chodzi ? Zachowujesz się, jak skończony dupek. Czy Ty chodź raz pomyślałeś co ona przeżywała ? 
- A czy ona pomyślała co ja czułem jak wymyślili sobie tą całą akcję z porwaniem ? To dobre dla dzieciaków, mam dość takich zachowań. Podobną sytuację miałem w poprzednim związku i nic dobrego z tego nie wynikło. - Chester nadal szperał po kieszeniach. Po chwili wyjął pogniecioną karteczkę, na której było napisane : 
" Maci Green 
666 - 000- 555 " 
- wizytówka. -szepnął Bennington patrząc na kartkę. 
- Na co czekasz ? Dzwoń w końcu ma Twój portfel. - wtrącił Mike zakładając kurtkę. -Zbieraj się podwiozę Cię i przy okazji zabiorę od Ciebie moją gitarę. - Spike uśmiechnął się i wyszedł z pomieszczenia. Chazy uczynił to samo. Po drodze chwycił butelkę z wodą. Wsiadł do samochodu i wyciągnął telefon z kieszeni. 
- Jeszcze tego brakowało ! Padła mi bateria. Teraz to będę miał gadane,że nie odbierałem. -powiedział Bennington załamanym głosem. Przez całą drogę nie powiedział ani słowa. Patrzył przez okno na mijające budynki i ludzi rozmyślając o wczorajszym wieczorze. Nie wiedział, czy to dobrze ,ale niczego nie żałował. Gdybym mógł cofnąć czas nie pił, by tyle. Przynajmniej byłby w stanie lepiej poznać brunetkę, nie wkurzył, by Mike'a i reszty chłopaków. Wiedział,że źle postąpił . Nie chciał wrócić do dawnych czasów do starych nałogów. Jedyne czego, wtedy pragnął to odreagować całą tą chorą sytuację. Mimo, że zachowywał się normalnie ,uśmiechał się to w czuł, że w środku coś rozpierdala go psychicznie i wiedział ,że dłużej tego nie zniesie. Przez ostatni miesiąc coraz częściej myślał o swoim życiu. Był czas ,że chciał, a nawet pragnął kupić sztukę i po prostu odciąć się od tego świata ,od wszystkich problemów. Jedak powstrzymywał się jedynie ze względu na przyjaciół. Wiedział ,że ich tym zrani czego nie chciał. Pogrążony w swoich myślach kompletnie nie reagował na Mike'a, który przez całą drogę prawił mu kazania. 
- Stary wysiadasz ? - wręcz krzyknął Spike wysiadając z samochodu. - Mówię do Ciebie od kilkunastu minut a Ty nic nie reagujesz. Może się trochę ogarnij, bo chyba masz gościa.- Mike pomachał smutnej blondynce, która stała na schodach. - Halo ! Chester wysiadaj ! 
- Już chwila.- Chazy zdał sobie sprawę,że był już pod domem. Szybkim krokiem wysiadł z samochodu. Jednak nie ruszył w stronę domu. Stał przy samochodzie patrząc w martwy punkt. 
- Ogarnij się Chester! - powtarzał sobie w myślach. Spojrzał na Viki ,która nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Patrzyła w stronę bruneta z błagalnym wzorkiem oczekując jakiejkolwiek reakcji z jego strony. W końcu zaczął iść. Zdawał sobie sprawę ,że będzie musiał z nią teraz porozmawiać i udawać ,że wszystkie jest dobrze chodź w cale tak nie było. Szczerze nie czuł się na siłach, żeby z kimkolwiek teraz rozmawiać. Nie mógł jednak odmówić jej wyjaśnień widząc cierpienie w jej oczach . Te kilka metrów zdawały mu się dłużyć w nieskończoność. 
- Wejdźmy do środku- odrzekł zachrypniętym głosem Bennington. W jednej dłoni trzymał prawie pustą butelkę z wodą a drugą dłonią otworzył dziewczynie drzwi. 
- Pięknie się załatwiłeś. Widziałeś się dziś w lustrze. -odezwał się z kuchni Brad. Ironicznie się zaśmiał, a następnie usiadł na kanapie oglądając wraz z Mike'em i Rob'em telewizję. Chaz jednak nic nie odpowiedział. Nie zwrócił nawet na nich uwagi. Po prostu zabrał Viktorię do swojego pokoju, by tam w spokoju z nią porozmawiać. Blondynka zdjęła czarny płaszczyk i położyła go na krześle. Ubrana była w szare rurki ,biały t-shirt i czarny sweter. Włosy miała starannie związane w kucyk. Chester zdjął bluzę i niechlujnie rzucił ją w kąt pokoju. Podłączył telefon do ładowarki i opróżnił kieszenie kładąc wszystko na biurku. Nie wiedział jak zacząć rozmowę. Stał jak wryty patrząc na dziewczynę . 
- Może się czegoś napijesz ? - po długiej chwili ciszy w końcu zabrał głos. Czuł się dziwnie. Stał w pokoju ze swoją dziewczyną i nie wiedział jak ma z nią rozmawiać. To czego najbardziej chciał uniknąć spotkało go prędzej niż się tego spodziewał. Jedną dłonią starannie przeczesał sobie włosy niecierpliwie oczekując odpowiedzi na pytanie. 
- Tak. Poproszę wodę, jeśli można. 
- Jasne za chwilę wrócę. - Chester zszedł na dół po picie. Viki nerwowo chodziła po pokoju w myślach układając sobie to, co ma powiedzieć. Podeszła do biurka i podniosła pogniecioną wizytówkę. Dokładnie prześledziła co na niej było. Jednak nie wzbudziło to w niej żadnych podejrzeń do czasu, gdy nie zadzwonił telefon Chestera. Na ekranie pojawił się numer ,który znajdował się na kartce. Do głowy przychodziły jej różne scenariusze. Swoje rozmyślania zatrzymała w momencie, gdy przypomniała sobie artykuł z gazety. 
- A, więc, to jest ta tajemnicza brunetka.- powiedziała pod nosem. Siadając na łóżku i chowając twarz w dłoniach.Zastanawiała się co zrobiła nie tak, w którym momencie popełniła błąd.O wszystko obwiniała siebie. Nawet nie spostrzegła, kiedy łzy zaczęły spływać jej po policzkach. Starała się, by ich związek był udany jednak nieskutecznie. Jej myśli krążyły w koło trzech słów " znudziłam mu się". Załamana całą tą sytuacją nie zauważyła ,że w pokoju był już Chester.
_______________________________________________________________________
Błagam o pomoc :) 
Chester ma zostać z Viki czy nawiązać nową znajomość z Maci ? :3
decyzja należy do Was :* 




środa, 16 października 2013

kontynuacja

Wiem,że ostatnio zaniedbałam bloga ,ale mam zapierdziel w szkole ;< . Biorę się już za pisanie i w weekend na pewno coś dodam :) 
Pozdrawiam i szczerze dziękuje za wszystkie komentarze ;D 

niedziela, 15 września 2013

Przeprosiny

Chciałam przeprosić za tak długą nieobecność na blogu. Nie mam czasu żeby coś napisać. Szkoła ;__; Nie obiecuję ale postaram się dodać coś w następny weekend :) Dziękuje za wszystkie komentarze. Pozdrawiam :> 

piątek, 6 września 2013

Rozdział 18

Chester sprawnym ruchem podawał przyjaciołom bagaże. Na końcu zwinnie wyciągną swoją walizkę na kółkach a na plecy założył czarny plecak. Idąc w stronę hotelu,zerknął na zegarek. W Warszawie była godzina 9 rano. 
- W LA jest 1 w nocy-schował telefon do kieszeni- nie będę jej budzić. Zadzwonię później.-pomyślał i wszedł do wielkiego holu. Przy recepcji stali pozostali członkowie Linkin Park. Szóstka udała się do apartamentu,gdzie czekał na nich menager. Położyli swoje torby na podłodze i usiedli, gdzie popadło. 
- Wiem,że jesteście wykończeni, ale za 1,5 godziny macie "Meet&Greet". Jeśli nie czujecie się na siłach to trudno. Będziemy musieli odwołać.-powiedział wysoki i gruby mężczyzna, ubrany w granatowy garnitur. W jego oczach było widać zdenerwowanie. 
Przyjaciele utworzyli małe kółko. 
- Co robimy? -spytał Brad ziewając. 
-Nie możemy tego odwołać. Nie wiem jak Wy, ale ja idę.- wtrącił Rob. 
- Ja i Joe też idziemy.- powiedział Dave. 
Chester i Mike wymienili znaczące spojrzenia, po czym odwrócili się w stronę menager'a. 
- Nie ma mowy na odwołanie M&G! -odrzekł stanowczym głosem Chazy i uśmiechnął się tak szeroko, jak to tylko było możliwe.- daj nam godzinę na ogarnięcie się i widzimy się na dole.- Bennington podał dłoń wysokiemu mężczyźnie i ruszył w stronę łazienek. Reszta postąpiła ta samo. Zadowoleni ruszyli do toalet. 
*** Minęło 35 minut. Apartament. *** 
Pierwszy z łazienki wyszedł Joe. Na sobie miał niebieską koszulkę i czarne jeansy.Po, nim przyszedł Brad i Rob. Obaj mieli na sobie koszulę w kratę. Bourdon koloru szarego a Delson błękitnego oraz jeansy. Do pokoju jak oparzony wparował Shinoda, ubrany w oliwkową koszulę i czarne spodnie. Po, nim zjawił się Dave i Chazy. David miał na sobie pomarańczowo-szarą bluzkę i granatowe spodnie. Bennington, natomiast włożył czerwony podkoszulek i swoje ulubione czarne,podziurawione spodnie. 
- To jak Panowie gotowi na spotkanie z Soldiers ? -spytał podekscytowany Robert. 
- Oczywiście.- wszyscy krzyknęli zgodnie i z uśmiechami zeszli na dół, gdzie stał już tłum fanów. Dobrze wiedzieli,że to tylko mała garstka w porównaniu z ludźmi, którzy będą na koncercie. Chłopakom nie zależało na pieniądzach czy sławie. Gdyby tylko mogli spotkaliby się z każdym swoim fanem. Jednak było to nie możliwe z powodu ciągłych wyjazdów oraz dużej liczby Soldiers. Jeśli jednak była taka możliwość rozmawiali i robili sobie zdjęcia z każdym, kto tylko ich o to poprosił. Sprawiało im to wielką przyjemność i frajdę. Bardziej od tego lubili tylko koncerty. Kochali to, co robią.To było ich całe życie. Występy dla tłumów ,wiwaty, muzyka to sprawiało, że mieli ochotę żyć i spełniać się dalej. Grupka ludzi stała w wielkim kole, by zespól mógł podejść do każdego. Rozdawali autografy i robili sobie zdjęcia z każdym fanem. Śmieli się razem z nimi. Po upływie 30 minut skończyli podpisywać zdjęcia. Zaczęła się rozmowa. Chester zaprezentował swój autorski taniec,który został nagrodzony gromkimi brawami. Kiedy mieli już wychodzić z sali podszedł do nich chłopak. Na oko miał 18-19 lat. Podarował, im flagę z podpisami fanów oraz polskie koszulki piłkarskie z ich nazwiskami. Od razu przyjęli prezenty i razem podziękowali za wszystkie podarunki, jak również za przybycie. 
***Chwilę później*** 
- Teraz nie ma opierdalania.- stwierdził Spike- Od razu idziemy na próbę. 
- Co racja to racja. Trzeba przećwiczyć ostatni raz setlistę. Jak wszystko dobrze pójdzię będziemy mieli godzinę wolną.- ucieszył się Brad wchodząc do pokoju. Spakowali najpotrzebniejsze rzeczy i wyszli na parking, gdzie stał ich bus. Wsiedli do niego i udali się na miejsce, gdzie miał odbyć się koncert. Stali na środku wielkiej,pustej hali. Wszędzie słychać było hałasy,gdyż właśnie rozstawiano scenę. 
- Będzie się działo.- zaśmiał się Joe wcinając chipsy.- Już się nie mogę doczekać. 
Mężczyźni udali się za kulisy, gdzie stała już perkusja i gitary. Chazy ostatni raz spojrzał na telefonu. Wiedział,że Viki jeszcze śpi mimo tego ciągle zerkał na ekran sprawdzając czy nie dostał wiadomości. Umówili się ,że to ona pierwsza napisze, gdy tylko się obudzi. Spostrzegł ,że koledzy czekają tylko na niego. Odłożył komórkę i zajął miejsce. 
***Półtorej godziny później*** 
Chester wytarł twarz ręcznikiem i usiadł na kanapie. Wyjął telefon. Na zegarku była 13:30. 
- W LA jest 6:30. Viki już powinna wstać,przecież idzie do pracy.-pomyślał Chaz. Zdenerwowany krążył po pokoju. 
- Stary uspokój się!- Mike położył dłoń na ramieniu przyjaciela.- Czym się tak denerwujesz? 
- Viktoria miała mi napisać jak tylko wstanie. U nich jest 6:30 na 7:00 ma do pracy, więc powinna już być na nogach, ale nadal się nie odzywa. 
- Nie prościej będzie jak to Ty do niej zadzwonisz ? 
- Przed chwilą to zrobiłem i nic. Zero kontaktu. Do Nicoli też dzwoniłem i mówiła,że od wczoraj nie ma z nią kontaktu. - brunet oparł się o ścianę i nerwowo stukał palcami o futrynę. 
- Będzie dobrze. Może jest zapracowana przecież sam wiesz, ile roboty mają Twoi prawnicy. Nie przejmuj się już. Rozumiem jakby się nie odzywała 2-3 dni, ale to tylko 1 dzień. Skup się okej? Za chwilę mamy koncert i jeszcze, by tego brakowało żebyś stał na scenie jak wryty. 
-Teraz to jesteś taki mądry, ale jakby chodziło o Niki to zaraz byś poleciał do domu. Wszystko byś zostawił, byle, by się dowiedzieć co z nią. Znam Cię, więc doskonale wiem, co byś zrobił. Dlatego proszę Cię nic już nie mów. Daj mi chwilę pomyśleć. Zostaw mnie samego dobra ?- Bennington spojrzał błagalnym wzrokiem na Shinodę i usiadł pod ścianą. 
- Przepraszam. Sam nie wiem, co bym zrobił na Twoim miejscu. Już Cię zostawiam tylko błagam Cię o jedno nie myśl o niczym głupim.- odrzekł i poklepał przyjaciela po plecach . 
Chester nie posłuchał jednak rady przyjaciela i w głowie układał najczarniejsze scenariusze. Pierwsze co mu przyszło na myśl to .... 
- Alex ... nie to nie możliwe. Muszę zadzwonić do Filipa.- pomyślał. Już wybierał numer do prawnika, kiedy do pomieszczenia wpadł Brad. 
- Zbierajcie się ! Szybko! Nie mamy czasu,zaraz mamy występ. Trochę się zasiedzieliśmy.- krzyczał zdenerwowany Delson. 
Wszyscy zerwali się na równe nogi i szybko ustali przy wyjściu na scenę. Jako pierwszy wyszedł Joe,za, nim Rob,Dave Brad,Mike i na samym końcu Chester. Tłum przyjął ich wielkimi owacjami. Muzyka zaczęła grać a w tle słychać było krzyki " Linkin Park,Linkin Park". Fani krzyczeli imiona chłopaków. W tej chwili nie liczyło się dla nich nic prócz występu. Zdawali sobie sprawę, że wszystkie swoje problemy i zbędne myśli musieli zostawić na dole w garderobie. Koncert rozpoczęli od " Crawling". W trakcie tej piosenki Brad rozwiesił na scenie polską flagę,którą podarował, im jeden z fanów. W tej chwili tłum krzyczał jeszcze głośniej. Chester ustał jedną nogą na głośniku i ślepo patrzył przed siebie. Wszędzie błyskały flesze aparatów. Odrzucił wszelkie złe myśli,które przed chwilą Go trapiły i całkowicie oddał się muzyce. Po całym ciele przeszły mu ciarki. Nadeszła kolej na " In the end". Chazy podczas refrenu kierował mikrofon w stronę widowni,która spektakularnie odśpiewała całą partię. Na twarzach chłopaków malowały się szczere uśmiechy. Bennington i Shinoda biegali po scenie. Przyszedł czas na solówkę Roberta. Chłopak odpłynął grając najlepszą solówkę jaka tylko mogła być. W tej chwili nie zwracał uwagi na to, co się dzieje. Czuł jakby był sam. W jego uszach nie było słychać nic prócz jego bębnienia. Chester poszedł się napić. Po drodze zdjął kurtkę. Był cały mokry, ale w tej chwili nie obchodziło Go to. Następną piosenką była " Numb". Potem "Castle of Glass ". Musieli zmienić setlistę. Chcieli coś zmienić. Nie lubili rutyny. 
- A teraz zagramy przed Wami naszą najnowszą piosenkę. Będzie to premiera. - powiedział Chester- I napisana dla bliskiej mi osoby.- Po tych słowach zaczął śpiewać. 
"it's tue the way i feel 
was promised by your face 
thesound of your voice 
painted on my memories 
even if you're not with me 
i'm with you . 
you now i see keeping everything inside 
you now i see even when i close my eyes. " 
Przed oczami miał uśmiechniętą twarz Viktori. Czuł jakby była przy, nim, jakby śpiewał to tylko dla niej. Stał z zamkniętymi oczami całą swoją uwagę skupiając na perfekcyjnym wykonaniu piosenki. Muzyka ucichła. 
- Pewnie wiecie,że dziś mamy święto. Swoje urodziny obchodzi Brad.- powiedział Mike. 
Chester zaczął śpiewać, a tłum szybko się do niego dołączył. 
" Happy Birthday to You 
Happy Birthday to You 
Happy Birthday dear Brad 
Happy Birthday to You " 
Na scenę weszła dziewczyna Brad'a , Sonia ,która w ręku trzymała tort urodzinowy. Chłopak był zaskoczony. Nie spodziewał się,że to właśnie ją ujrzy dzisiejszego dnia. Podbiegł do niej i czule ją pocałował, podczas gdy Dave wraz z Mike'em zapalali świeczki. Rob w tym czasie przygrywał na perkusji. Delson podziękował za życzenia i posłusznie zdmuchnął wszystkie świeczki. Po chwili kontynuowano koncert. " Papcercut" to kolejny utwór,który zagrali.W małej przerwie założyli na siebie polskie koszulki sprawiając tym wielką radość fanom. Na koniec zaśpiewali " When They Come For Me" i "New Divide". Podczas tych utworów Chaz i Mike zbiegli pod scenę, by spotkać się z fanami. Obaj ustali na barierkach a ochroniarze trzymali ich za paski od spodni. Razem z tłumem śpiewali "A Place For My Head". Z powrotem wbiegli na scenę. Chester zdjął mokrą koszulkę i razem z resztą zespołu ukłonił się. Podszedł do skraju sceny i rzucał ich najnowsze płyty. Mike złapał Chaz'a za ramię a ten szybko się odwrócił. Spike wytarł ręcznikiem tors i twarz Benningtona i rzucił w tłum. Chazy zaśmiał się w głos i potrzepał włosy Minody. Rob rozrzucał swoje pałeczki a Brad z Dave'em kostki do gitary. 
Po upływie półtorej godziny mężczyźni zeszli do garderoby. Byli wykończeni, ale jednocześnie zadowoleni z występu. Nie zdążyli usiąść, gdyż drogę zatokował, im manager. Od razu wsiadajcie do busa musimy wracać do NY. Chłopcy bez żadnych pytań wyszli na parking i posłusznie wykonali polecenie mężczyzny. W środku na każdego czekało jedzenie,picie oraz czyste ciuchy. 
*** Następny dzień wieczór*** 
Chester i Mike stali przed samochodem. Reszta Linkinów udała się do mieszkań. 
-I co nadal nic?-spytał Spike pijąc wodę. 
-Dzwoniłem już ze sto razy. Filip mówił,że w pracy jej nie było.Podobno jakieś zwolnienie dała, ale nie chcą mi powiedzieć jaki powód. Co ja mam robić?- Chazzy oparł się o samochód i przeczesał włosy palcami.-Pójdę tam. Innego pomysłu nie mam. 
- Idę z Tobą.Nie zostawię Cię samego.Przy okazji pogadam z Niki może ona mi powie, co to za zwolnienie. 
-Dobry pomysł.- odrzekł Bennington i po chwili wsiadł do samochodu. 
Po pięciu minutach byli pod domem dziewczyn. Chaz nerwowo dzwonił do drzwi. Przyjaciele stali pod domem dobre 10 minut. Zaczęli się denerwować, gdyż nikt, im nie otwierał. 
- Balkon!- krzyknął Mike pociągając Chestera za bluzę i kierując Go w kierunku ogrodu. Wskakuj pierwszy. 
Chazy bez żadnego sprzeciwu wdrapał się na balkon tuż za, nim podążał Spike. Mieli szczęście drzwi były otwarte. Oboje weszli do środka. Doznali szoku. Wszędzie porozwalane były zeszyty,książki połamane krzesło. Przyjaciele spojrzeli po sobie i natychmiast wbiegli na górę, by sprawdzić co się stało. W swoim pokoju siedziała skulona Nicola. Ślepo wpatrywała się w okno. Była inna niż zwykle. Po Bennington biegał po mieszkaniu szukając Viki. Shinoda podszedł do Niki. 
- Kochanie co się stało?-mężczyzna usiadł i przytulił dziewczynę.Ta jednak nic nie powiedziała tylko wtuliła się w chłopaka nie przestając płakać.- Czemu na dole jest taki bałagan? Gdzie jest Viktoria?-kontynuował Minoda. Ujął twarz dziewczyny w dłonie i spojrzał jej w oczy. 
- Nie mogę Ci nic powiedzieć ... zabronili mi.-brunetka wbiła swój wzrok w podłogę. 
- Powiedz mi tylko, kto tu był. 
- Proszę Cię nie nalegaj ... - odpowiedziała. Do pokoju wbiegł zdenerwowany Chester. 
- Nie ma jej nigdzie! -krzyknął- Co tu się kurwa stało? 
- Chaz wyjdź daj nam chwilę. Dzwoń do Filipa! - rozkazał Mike wycierając dziewczynie łzy spływające po policzkach. Po chwili mężczyzna zbiegł na dół. Słychać było tylko jego kłótnię z Philem. 
- Opowiedz mi co tu się stało. Wiesz dobrze , że nic nikomu nie powiem. Zrozum,że Viki grozi niebezpieczeństwo. Zrób to dla niej błagać Cię w imieniu Chestera. On się załamie, kiedy jej się coś stanie.- brunet patrzył na dziewczynę błagalnym wzrokiem. 
Nicola wzięła głęboki oddech i wstała. Oparł się o ścianę i patrzyła w okno. 
- On tu był ... Alex tu był. Groził nam. Wpadł w jakąś furię i zaczął wszystko rozwalać. Zagroził,że jeśli VIki ..., jeśli Viki z, nim nie pójdzie dobrowolnie skrzywdzi Chestera. Ona nie chciała ,żeby jemu się coś stało. Wiedziała,że on nie żartuje. Zresztą poznała jego kolegów i na miłych nie wyglądali.- dziewczyna urwała i spojrzała na Shinodę. 
- Wiesz, gdzie oni są ? Kiedy tu byli ? 
- Wiem, gdzie mogą być tylko trzeba się pospieszyć mówili coś o jakimś wyjeździe za granicę.- Niki znów zaczęła płakać.- Nie minęła nawet godzina. 
- Chodźmy po Chaza i jeźdźmy tam jak najszybciej. Ale czemu ona się zgodziła? Nie zrobili, by mu przecież krzywdy. Już moja w tym głowa. Dlaczego ona się zgodziła?- Mike zadawał pytania, na które tak na prawdę nie oczekiwał odpowiedzi. Wziął brunetkę za rękę i razem zbiegli na dół.- Zbieraj się musimy jechać. O nic nie pytaj wszystko powiemy CI po drodze. Teraz nie ma na to czasu. 
Cała trójka wybiegła z mieszkania i pospiesznie wsiedli do samochodu. Niki wskazywała Benningtonowi drogę a w trakcie nawigowania opowiedziała mu wszystko, co wiedziała. 
- Jaki wyjazd za granicę?! On nie może ... to porwanie! Czemu on się bała o mnie ja bym sobie sam dał radę. A, jeśli on jej coś zrobi? Skurwysyn ... 
*** Piętnaście minut później *** 
Wszyscy stali przed wielkim opuszczonym budynkiem. Chaz chciał już wbiec do środka jednak zatrzymała go brunetka. 
- Czy Ty jesteś normalny? Ich jest z 5 a nas ? Zabiją Cię na miejscu... oni nie mają skrupułów. Znam ich! - odezwała się. 
- Nie mam zamiary tu stać i czekać kiecy wiem,że ona tam jest z tym skurwielem. Wybacz, ale nie!- powiedział podniesionym tonem. Wbiegł do budynku. 
- Poczekaj w samochodzie!- krzyknął Mike biegnąc tuż za Benningtonem. 
Chaz czekaj! Idę z Tobą! - powiedział szeptem. 
Dwójka przyjaciół powoli szła opustoszonym korytarzem. W budynku panowała cisza. Chaz słyszał kroki Mike'a za sobą. Szedł przed siebie. Nie myślał co może się wydarzyć za chwilę liczył tylko na to , żeby zobaczyć ukochaną, żeby nie stała jej się krzywda. Nagle obaj stanęli jak wryci. Usłyszał krzyk ... krzyk Viki i strzał z pistoletu.